nadszedł mój fin de siecle.
pozostawiam szkołę i ludzi mnie nienawidzących w tyle już w sumie na stałe. zostają tylko ci moi, ci jedyni.
pierwszy raz od dłuższego czuję coś więcej niż pustkę - jestem zadowolona. dzisiejsze spotkanie, darcie się i cała reszta sprawiły, że jestem zadowolona niebotycznie, a może i jestem szczęśliwa.
ona jest emocjonalnie daleko ode mnie. buduje się między nami mur, którego nie chcę burzyć. może i kocham, ale to bez znaczenia i nie chcę. tak po prostu. nie chcę jej kochać, tęsknić, myśleć o niej. to bez sensu. chcę to pozostawić w tyle.
jest dobrze. tylko czasami brakuje kogoś kto byłby blisko zawsze, do kogo można byłoby tęsknić i kogo można byłoby kochać.
tak czy inaczej to mój fin de siecle - rozpoczęcie od początku w pewnym sensie. bez wrogów, bez niej, tylko z przyjaciółmi u boku.
Warning!
środa, 22 czerwca 2011
niedziela, 12 czerwca 2011
***
Bez ogólnego sensu i znaczenia.
Po trwaniu w śnie niczym "Odys po trudach pieśni piątej" zmuszam się do życia.
Bez bliskości i ciepła.
Egzystencja za apatyczną kurtyną.
Bez znaczenia.
Moje życie, mój stan.
Nadzieja, pokój, empatia, miłość.
Już bez znaczenia.
Kłamstwo absolutu.
Kłamstwo bogów.
Kłamstwo istnienia.
Kłamstwo miłości.
Kłamstwo wiary.
Kłamstwo sensu.
Po trwaniu w śnie niczym "Odys po trudach pieśni piątej" zmuszam się do życia.
Bez bliskości i ciepła.
Egzystencja za apatyczną kurtyną.
Bez znaczenia.
Moje życie, mój stan.
Nadzieja, pokój, empatia, miłość.
Już bez znaczenia.
Kłamstwo absolutu.
Kłamstwo bogów.
Kłamstwo istnienia.
Kłamstwo miłości.
Kłamstwo wiary.
Kłamstwo sensu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)