nadszedł mój fin de siecle.
pozostawiam szkołę i ludzi mnie nienawidzących w tyle już w sumie na stałe. zostają tylko ci moi, ci jedyni.
pierwszy raz od dłuższego czuję coś więcej niż pustkę - jestem zadowolona. dzisiejsze spotkanie, darcie się i cała reszta sprawiły, że jestem zadowolona niebotycznie, a może i jestem szczęśliwa.
ona jest emocjonalnie daleko ode mnie. buduje się między nami mur, którego nie chcę burzyć. może i kocham, ale to bez znaczenia i nie chcę. tak po prostu. nie chcę jej kochać, tęsknić, myśleć o niej. to bez sensu. chcę to pozostawić w tyle.
jest dobrze. tylko czasami brakuje kogoś kto byłby blisko zawsze, do kogo można byłoby tęsknić i kogo można byłoby kochać.
tak czy inaczej to mój fin de siecle - rozpoczęcie od początku w pewnym sensie. bez wrogów, bez niej, tylko z przyjaciółmi u boku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz