Witam w smutnym świecie niespełnionych marzeń. Wielkimi krokami zbliża się 14 kwietnia 2011, co za tym pierwsza rocznica odejścia do wieczności Petera Steele'a - jednego z najwybitniejszych wokalistów współczesnych. Rocznica jakże przykra, przybijająca mnie do ściany niezrozumiałego cierpienia.
Kolejny dzień, kolejny świt, kolejna walka, którą niekoniecznie muszę zwyciężyć. Czasami myślę o śmierci. Jestem wyczerpana psychicznie. Czasami marzę o nieskończoności, ale to i tak nie ma znaczenia.
Jest noc, moja pora, moja ucieczka, ale zaraz wrócą demony, które nie pozwolą śnić. Ale łzy nie spłyną po policzkach. Łzy nie mają już sił płynąć.
Przygnębienie przemawia przez moją duszę w chwili obecnej.
Steele i jego śmierć działa na mnie nadspodziewanie negatywnie.
Gotyk. Moja dusza i serce. Czy ono jeszcze biję dla siebie?
Czy to tylko wymysł mojego umysłu za dziewczyną, która w ramach przyjaźni widzi we mnie więcej niż ja sama.
Czym jest sens egzystencji.
Czy ja w ogóle egzystuję?
Agonia duszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz