Jest trzecia w nocy.
Zmieniła się miłość.
Strach.
Ból.
Myśl.
Trwam gdzieś egzystencjalnie.
Trudno rozpoczynać wszystko od nowa.
Chcę.
Boję się.
Nie wiem.
Pokochałam niepewność.
Obrzydliwie dużo gniewu we mnie.
Wściekłość.
To potężna siła.
Rozpadam się.
Kolana bolą coraz bardziej.
Chwieję się na nich.
Spadł śnieg - przekleństwo kulejącego.
Mam psychodeliczny nastrój.
Soup niesamowicie to odczuwa.
Tlen ma dławiący cierpki smak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz